dziś projekt, który wykonałam jeszcze latem zorientowałam się, że jeszcze nie było go na blogu chłopięca dziecięca dżinsowa koszula przed wpadnięciem w moje ręce wyglądała tak:
pozbyłam się naszywek, pagonów i rękawów i dziś wygląda tak:
koszula miała rozmiar na 152 cm, jest więc trochę krótka i wolę ją wiązać
ps. i tym sposobem ten post jest już piętnastym, który umieściłam na blogu teraz czekam na 3000 wyświetleń:)
choć do świąt jeszcze daleko, na blogach pojawiają się pierwsze bożonarodzeniowe projekty tak będzie dziś także u mnie na pierwszy ogień poszły proste w wykonaniu choinki na choinkę
połączyłam dwa materiały o różnych fakturach i wzorach a do środka powędrowała wata
wykończenie może nie należy do najdokładniejszych- wybaczcie, to moje początki:)
choinki potrzebują jeszcze oczywiście sznureczków do powieszenia:)
dziś zaopatrzyłam się także w kilka materiałów do dekoracji świątecznych ozdób zabieram się więc do dalszej roboty, bo do świąt już tylko 47 dni
ps. na koniec muszę się pochwalić moim fikusem:) jeszcze niedawno był taaaaaki mały:)
w końcu mogę zaprezentować moją pierwszą filcową torebkę
wykorzystałam filc o grubości 4 mm kopertówkę ręcznie zszyłam i obszyłam czarną muliną do zamknięcia służą dwa zatrzaski a dla ozdoby kokardka z odzysku
już wkrótce pokażę zdjęcia z wykorzystaniem torebki póki co tworzę kolejną, tym razem większą i zieloną:)
dziś coś z kulinariów- pyszny domowy chleb ostatnio skutecznie i regularnie zastępuje nam ten ze sklepu dlaczego pojawia się na SzwaczAnce? bo już wkrótce zabieram się za szycie woreczków na "chlebuś" ale póki co- pieczemy! co będzie nam potrzebne?
1 kg mąki pszennej 1 paczka otrąb pszennych (ja daję pół paczki) 10 dag drożdży 1 l ciepłej wody płaska łyżka tymianku majeranku oregano 2 łyżki cukru 2 płaskie łyżki soli ziarna słonecznika, dyni, sezamu, siemię lniane- co kto lubi i w ilości jakiej lubi:)
wszystkie sypkie składniki wsypujemy do miski i mieszamy
dodajemy pokruszone drożdże, mieszamy, zalewamy ciepłą wodą (nie zbyt gorącą) i mieszamy:)
pozostawiamy ciasto do wyrośnięcia i myjemy rączki:)
ciasto na chleb wyrasta bardzo szybko, nie zapomnijcie więc nagrzać piekarnika do 200 stopni C
gdy ciasto podwoi swoją objętość ponownie je mieszamy i wykładamy na blaszki/blaszkę
wkładamy blachę z ciastem do piekarnika i pieczemy przez godzinę (bez termoobiegu!)
po godzinie wyjmujemy chlebuś i cieszymy się, że wyrósł:)
chleb jest bardzo syty i zachowuje świeżość do tygodnia Powodzenia i smacznego!
ps. żeby nie było Dawid nie pozował po prostu do zdjęć- Dawid lubi robić "chlebusia" :)
niedawno obchodziłam urodziny jeden z prezentów szczególnie mnie ucieszył moje Anki sprawiły mi taką oto książkę:
już na sam widok tytułu i wydawnictwa buzia szeroko mi się uśmiechnęła na spokojnie przejrzałam środek i jestem nadal bardzo pozytywnie zaskoczona opinie w internecie także zachęcają do sięgnięcia po tę pozycję
to książka w sam raz dla mnie- samouka ściegi, zaszewki, suwaki, kieszenie, podszewki, zapięcia i wiele innych zagadnień, a wszystko krok po kroku
opisy są przystępne i opatrzone dużą ilością ilustracji
przyznam szczerze- narazie przeczytałam niewiele pomyślałam, że lepiej będzie wprowadzać te wiadomości od razu w praktykę więc jeśli tylko skorzystam z jakiejś porady umieszczonej w tej książce- a na pewno tak będzie- podzielę się tym z Wami niezwłocznie
na początek... kilka osób pytało mnie kiedy w końcu zamieszczę następny post dzięki! to świadczy o tym, że to co robię się podoba:) dzięki też za ponad 2000 wyświetleń! częstotliwość dodawania postów ostatnio spadła, szczególnie jeśli chodzi o wpisy stricte "szyciowe" jednego z winowajców i "czasoumilaczy" przedstawiam dziś:
jest jesień, muszą być grzyby szczególnie jeśli ma się w domu maniaka ich zbierania (niekoniecznie dalszej obróbki:))
jeden wypad do lasu zdecydowanie wystarczyłby mi na zrobienie zimowych zapasów zobaczcie ile tego wyszło:
część grzybów postanowiliśmy poddać przyspieszonemu suszeniu z wykorzystaniem kominka nie polecam- parowały zdecydowanie za szybko i kleiły się do wszystkiego naokoło dlatego ta porcja również powędrowała na sznureczki
w tym miejscu muszę oddać honor Dawidowi, który cierpliwie je nawlekał a teraz przygotowuje kolację, żebym w końcu mogła popracować nad blogiem:)